Filc to bardzo wdzięczny materiał do tworzenia mniejszych i większych gadżetów. U mnie fajnie sprawdza się w roli elementów wykończeń różnych poduszek, czy innych szytych rzeczy. Mimo tego, że w trakcie użytkowania się mechaci nie jest problemem przywrócenie go do życia - wystarczy maszynka do golenia ;)
Na rynku dostępne są filce niemal w każdym kolorze tęczy. Dzięki temu jest w czym wybierać.
Gdy używam filców zawsze zostają mi małe ich fragmenty. Większość z nich nie ląduje w śmietniku, bo już nieraz przekonałam się, że mogą się jeszcze przydać. Właśnie z takich skrawków powstają moje małe filcowe sówki, które dołączają do grona tworzonych przeze mnie
sów.
Na razie tworzę je w formie zawieszek. Mam wśród znajomych pewną Ewę, która jest ich mega miłośniczką i kilka ma już w posiadaniu.
Z pewnością sówki te mogą być też breloczkami, dekoracjami różnych pomieszczeń, wiszącymi zabawkami w dziecięcych wózkach, elementami tzw. karuzeli wiszącej np. nad niemowlęcym łóżeczkiem, czy mogę tworzyć sowią girlandę. W trakcie świąt mogą pojawić się na choince. Tak na prawdę zastosowanie dla niech każdy może znaleźć własne. Ja kiedyś dołączałam je do prezentów w formie bilecików mówiących, który prezent jest dla kogo (doczepiałam do ich tyłu karteczkę z imieniem). Ich wielkość może być różna, a kolorystyka zależy od naszej wyobraźni.
Tak więc w Nie z Chin nic się nie marnuje i ze wszystkiego coś tworzę :)